Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

W sobotę 07.04.2018 r. o godz. 9:00, grupa 19 uczniów (technik informatyk, technik logistyk, technik ekonomista i technik mechanik) wraz z opiekunami, Panią Beatą Majewską – Kawczyńską i Panem Sławomirem Pieszczek, wyruszyła w podróż do pięknej Andaluzji w Hiszpanii!

To pierwsza grupa najlepszych uczniów Naszej szkoły, która będzie uczestniczyć w cztero tygodniowych praktykach zawodowych w ramach projektu „Hola Erasmus+ w Hiszpanii”. Druga grupa wyjedzie na początku maja, kiedy pierwsza będzie już w drodze powrotnej.

Punkt dziewiąta kierowca autobusu uruchomił silnik i wyruszył w trasę do Berlina na lotnisko Schonefeld. Po drodze Pan Sławomir zdążył zrobić już mnóstwo fotek i krótkich ujęć video a także przeprowadził z każdym z Nas wywiad pytając, czego spodziewamy się po tym wyjeździe. 

Na lotnisko w Berlinie dotarliśmy parę minut po 12 i po zasięgnięciu języka w informacji dowiedzieliśmy się, że musimy udać się do terminalu D. Zatem całym korowodem z terkoczącymi kółkami walizek udaliśmy się na terminal D. Tam sympatyczny Pan z długą brodą poinformował Nas, że odprawa większych bagaży odbędzie się za 30 minut. Mieliśmy więc chwilę wytchnienia i relaksu.

oczekiwanie na odprawe

Kilkanaście minut po 13 kółka walizek potoczyły się do bramek z odprawą bagaży. To dla większości z Nas był pierwszy stresujący element podróży. Każdy podchodzi do stanowiska, pokazuje kartę pokładową i dowód tożsamości, a następnie umieszcza swój bagaż na wadze aby sprawdzić czy waga bagażu zgadza się z określoną normą. Czy będziemy w stanie dogadać się z osobą za stanowiskiem odprawy bagażu? Niektórzy mieli drobne problemy a niektórzy poradzili sobie świetnie.

odprawa na lotnisku Schonenberg

Dwie osoby były bardzo przestraszone ponieważ zostały skierowane do wydzielonego miejsca gdzie zostali poddani kontroli osobistej. Podczas odprawy jeżeli ktoś miał w bagażu podręcznym jakieś płyny (szampon, żel pod prysznic, czy nawet zwykłe picie) był zmuszony do wyrzucenia tego do specjalnych pojemników lub do wypicia. Dawid miał przy sobie półtora litra Tymbarka które wypił przy panu z kontroli bagażowej. Oprócz tych trzech osób nikt inny nie miał problemów przy odprawie. 

Niektórzy byli tak bardzo spragnieni, że musieli kupić w sklepach na lotnisku najdroższą wodę w swoim życiu. Paweł kupił małą butelkę wody aż za 5 euro (ponad 20 zł)! Potem każdy chciał spróbować chociaż łyka tej drogocennej wody, aby sprawdzić, co jest w niej tak wyjątkowego.

Po odprawie bagażowej pozostało tylko czekać na samolot. Wydawało się Nam, że minuty oczekiwania mijają, jak godziny, bo w pomieszczeniu w którym przebywaliśmy było gorąco i duszno. Nie było nawet gdzie się ruszyć! Czuliśmy się w nim niemal jak sardynki w puszce. To była ostatnia przeszkoda do przejścia w drodze do samolotu. Na dodatek był opóźniony o godzinę. Ale udało się wytrwać i dotrzeć do samolotu.

przed wejściem do na pokład samolotu

Na pokładzie prawie każdy siedział gdzie indziej, obok obcych ludzi. Jedni mieli miejsca z przodu samolotu inni z tyłu a jeszcze inni siedzieli pośrodku. Siedzieliśmy w samolocie dobre 20 minut aż w końcu samolot ruszył i zaczął wzbijać się w powietrze. Odczucia przy starcie i wznoszeniu były niesamowite! Takich przeciążeń nie odczuwa się na co dzień. Niektórzy żuli gumę aby uniknąć bólu głowy i zatkania uszu. Przekonał się o tym Dawid, który zapomniał o tym podczas lądowania  (taka nauczka na przyszłość). Zaczęła boleć go głowa i miał zatkane uszy. Lot minął spokojnie i bez utrudnień mimo malutkich turbulencji które przestraszyły tych którzy lecieli pierwszy raz. Na szczęście były one delikatne i strach szybko minął. Kapitan Naszego statku powietrznego bardzo ładnie i delikatnie postawił maszynę na lądowisku w malowniczej Maladze.

w samolocie

Na lotnisku czekał na nas kierowca wynajęty przez Euromind, którego nazwaliśmy pieszczotliwie ,,Mikołajem’’, ponieważ gdyby nie strój kierowcy byłby do o niego niezwykle podobny. A może to naprawdę był on? Mikołaj pruł swoimi saniami (czyli autobusem) jak opętany dzięki czemu dotarliśmy na miejsce szybciej niż się spodziewaliśmy. Na autostradzie nie było dla nas mocnych, nikt nie dał rady wyprzedzić sań Mikołaja ponieważ mikołaj miał tyle reniferów pod maską że to on wszystkich wyprzedzał.

 Nasz kierowca w Hiszpanii

Do Ubedy dotarliśmy cali i zdrowi, ale zmęczeni. Na miejscu czekali na Nas Przemek, Karolina oraz Monica z Euromind, którzy bardzo ciepło nas przywitali i pokazali całą rezydencje. Monica, niezwykle miła i sympatyczna hiszpanka, która będzie Nas uczyć hiszpańskiego omówiła krótko najważniejsze sprawy związane z Naszym pobytem w willi w Ubedzie i pokazała poszczególne pomieszczenia. Ponieważ nie było zbyt wiele pytań pożegnaliśmy się z gospodarzami i zmęczeni podróżą szybko położyliśmy się spać. Na szczęście kolejny dzień zaplanowany był na odpoczynek, więc mogliśmy sobie trochę pospać.

Pierwsze sprawy organizacyjne w Ubedzie

Zobacz krótką relację z Naszej podróży do Ubedy:

Galeria zdjęć: